Całe dwa tygodnie po moich urodzinach spędziłam u moich rodziców w Mediolanie, tam teraz mieszkają.Była też moja siostra, kuzynki, ciotki i w sumie cała rodzinka.Nie miałam ochoty tam jechać, ale traktowałam to już jak mój obowiązek - copółroczne odwiedzanie mamy i taty i spotkanie z rodziną.
Właśnie wróciłam do Barcelony, był już wieczór, jakoś koło godziny 18.Rzuciłam walizki w swoim pokoju, wzięłam szybki prysznic, żeby się trochę odświerzyć po podróży i postanowiłam, że jeszcze dzisiaj skocze do Messiego.Zostawiłam u niego swojego psa, bo nie chciałam zabierać go ze sobą.Zawsze, gdy musiałam gdzieś wyjechać był pod jego opieką.
Otworzyłam sobie drzwi i zrzucając buty krzyknęłam.
- Witam Leo!
Spoglądając w stronę salonu zobaczyłam zarówno jego jak i Neymara.
- Siemasz mała! - oderwał się od stołu i rzucił się na mnie.
Po chwili zrobił to również Syriusz, mój kochany zwierzak.
- Heej, spokojnie - śmiałam się.
- No dobra, już Cię puszczam.
Wreszcie mogłam złapać oddech.
- Cześć Ney - uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Cześć Liplit.
Ten wstał i mnie przytulił.
- Co robicie? - spytałam?
- Właśnie skończyliśmy grać w fife - odpowiedział mi Leo.
- Kiedy wróciłaś?
- Nie całą godzinę temu.Miałam przyjść jutro, ale stwierdziłam, że wpadne jeszcze dzisiaj.
- No i fajnie, jadłaś coś?
- A ty jak zwykle pytasz o jedzenie.. - powiedziałam ze śmiechem.
- No co, wiem, że sama to sobie nie potrafisz nic ugotować.
- Mówię Ci, Leo zrobił niezłe naleśniki, możesz się skusić - wtrącił się Neymar.
- No chyba że tak.
Po kilku minutach opychałam się naleśnikami oglądając jakąś komedię razem z chłopakami.
- Kurde, już prawie 22 - powiedziałam, kiedy film się skończył.
- W takim razie zostajesz na noc, Ney ty też.
- Skoro nalegasz - uśmiechałam się szeroko.
- Nie będę Ci robił przykrości, też zostanę.
- Jakie wy macie dobre serca - zaśmiał się.
Obejrzeliśmy jeszcze jeden film, a potem zaczeliśmy grać w pokera.
- O czekajcie, ktoś dzwoni.Zaraz wracam. - mruknął Leo.
- Okej.
- No świetnie..muszę jechać do Anto.Jest sama w domu i bardzo źle się czuje.
- Jeju co jej jest? - zapytałam z lekkim przerażeniem.
- Nie mam pojęcia, ale zaraz się dowiem.Zostawiam was samych.Tylko mi domu nie zdemolujcie! - krzyknął wychodząc z mieszkania.
- I co teraz?
- Teraz..chcę Ci się spać? - odpowiedział pytaniem.
- Nie, raczej nie.
- Więc idziemy popływać!
Wziął mnie na ręce, poszedł w kierunku ogrodu, a potem wskoczył ze mną do basenu.Piszczałam jak opopętana, przez co wypiłam sobie sporo wody.Neymar cały czas mnie ochlapywał, ale ja nie pozostawałam mu dłużna.Pływaliśmy jakieś dwie godziny, a potem ganialiśmy się po ogrodzie.Chłopak stwierdził, że musimy jeszcze obejrzeć jakiś film.Wybrał horror.Zrobił to specjalnie, bo kiedy oglądaliśmy we trójkę przytulałam się do Messiego, a ponieważ teraz go nie było został już tylko on.Zwyczajnie mnie podszedł, bo ja już tak mam, że oglądając te wszystkie straszne filmy po prostu muszę się w kogoś wtulić.
*Neymar*
- O już się kończy - powiedziałem.
Jednak nie usłyszałem odpowiedzi.Spojrzałem na swoje kolana i zobaczyłem małą, śpiącą istotkę.Słodko wyglądała.Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni dla gości.Kładąc ją do łóżka obudziła się, lekko się do mnie uśmiechnęła i wróciła do snu.
- Dobranoc - powiedziałem cicho i złożyłem delikatny pocałunek na jej czole.
Chwile później ja również położyłem się w pomieszczeniu obok.Nastawiłem budzik, bo wiedziałem, że z samego rana mam trening, a sam bym nie wstał.
*Następnego dnia*
Obudziłem się koło godziny 6, zszedłem na dół, zjadłem śniadanie, wziąłem szybki prysznic, a potem zajrzałem do śpiącej królewny.Nadal spała, a ja nie chciałem jej budzić.Miałem już wychodzić gdy usłyszałem wibracje jej telefonu leżącego na stoliku.Z czystej ciekawości odczytałem przyszłego sms'a.Był od Tello.
"Cześć słoneczko :* zabieram Cię dzisiaj nad jezioro, wpadne po Ciebie o 12.Do zobaczenia <3"
Czytając to jakoś posmutniałem, a jednocześnie się wściekłem.Zastanawiałem się też czy są razem.Zaraz zobaczę tego kretyna.
Tak się złożyło, że akurat spotkałem go samego w szatni.
Wychodząc podstawiłem mu noge.
- Co ty robisz durniu??!
- Gówno, zpieprzaj stąd, bo się spóźnisz.
Ten spojrzał się na mnie ze zdziwieniem i złością i wybiekł na boisko.Za chwilę zrobiłem to samo.Normalnie byłbym spóźniony, ale trenera jeszcze nie było.
- Siema stary - Suaréz poklepał mnie po ramieniu.
- O cześć.
- Wiesz co z Messim?Już dawno powinien tu być.
- Anto w nocy słabo się czuła, pewnie z nią został.
- Mam nadzieję, że wieczorem już będzie.Za tydzień ważny mecz.
W tym momęcie wszedł trener, trochę zdyszany.
- Cześć chłopaki.Wybaczcie to spóźnienie, samochód mi się zepsuł.
- Wybaczamy - krzykneliśmy chórkiem.
- Ale za spóźnienie zazwyczaj jest 5 rundek - zaśmiałem się.
- Więc zrobisz sobie 5 rundek Ney.Widziałem Cię w szatni przez okno, była minuta po rozpoczęciu.Czyli jesteś spóźniony.
Wszyscy zaczeli się śmiać, a ja musiałem biec.Reszta w tym czasie strzelała karne.Jak już skończyłem dołączyłem do nich.Po nie trafionym strzale Cristiana zwyzywałem go, od tak.
- O co Ci chodzi, co?! - krzyknął mi w twarz.
Nic nie odpowiedziałem, bo właśnie była moja kolej.Oczywiście trafiłem i z przekornym uśmieszkiem spojrzałem się na niego.
- Ej co się dzieje? - spytał Pique.
- Jego pytaj.Cały czas ma do mnie jakieś sapy.Nawet nie wiem o co.
- Ney?
- Lepiej zacznij szukać szczęścia gdzie indziej.Ona Cię nie chce!
- A więc o to ci chodzi - śmiał się znacząco.
- Tak się składa, że ostatnio wybrała mnie, nie Ciebie.
- Chodzi o Liplit tak?Nie traktujcie jej jak zabawke!
- No to zagramy sobie meczyk - krzyknął Enrique.
- Bartra, Munir wybieracie drużyny.
Byłem w składzie z Marciem, a w przeciwnym był Tello.
Przez cały mecz go faulowałem, aż w końcu trener zdjął mnie z boiska na 5 minut.
- Co ty odstawiasz?
- Nic.
- Jak to nic?Uwziąłeś się na Crisa jakby Ci coś zrobił.
- Już minęło 5 minut - i wbiegłem na murawę.
Dalszą część meczu rozegrałem już nieco spokojniej, żeby znowu nie dostać kary.Strzeliłem łącznie 2 bramki.Jedną przed zejściem, drugą po.Wynik końcowy to 3 - 1.U nich strzelił Munir, a u nas oprucz mnie Alves.
Po skończonym treningu zadzwonił do mnie Leo.
*rozmowa telefoniczna*
- Siemka, jak coś to jestem już w domu, wpadasz?
-Nie.Widzimy się wieczorem.
Rozłączyłem się.
*Liplit*
- To co, ja lecę do siebie - powiedziałam.
- Napewno?Może zostaniesz jeszcze trochę?Nie chcę mi się siedzieć samemu, a Ney już nie przyjdzie.
- Nie no spadam.Muszę się rozpakować i tak dalej.Sam rozumiesz, ale jeśli chcesz wbijaj do mnie.
- Nie będę Ci przeszkadzał, leć - uśmiechnął się.
- To lecę - również się uśmiechnęłam.
Wzięłam Syriusza na smycz i zrobiliśmy sobie bieg do mojego domu.
- No kochany, ja się lecę rozpakować, a ty może coś zjedz - dałam psu karmę, a sama poszłam na górę.
Włączyłam głośną muzykę i rozpoczełam rozpakowywanie.W trakcie usłyszałam głośne szzekanie.Zbiegłam na dół, a w drzwiach stał Cris.
- Wybacz, że sam sobie otworzyłem, ale chyba nie słyszałaś dzwonka.
- Wiesz, głośna muzyka.
- Rozumiem, gotowa?
- Gotowa..na? - spytałam zdziwiona.
- Mieliśmy przecież jechać nad jezioro.
- Jakie jezioro?
- Wysłałem Ci przecież sms'a.
Odruchowo wyciągnęłam telefon z kieszonki i weszłam w wiadomości z Cristianem.Faktycznie, wysłał.Tylko dlaczego go nie widziałam?
- Rzeczywiście..wysłałeś, ale nie wiem dlaczego nie dostałam powiadomienia.
- A może po prostu ktoś przeczytał go za Ciebie. - powiedział.
- Więc dlatego się tak wściekał - zaśmiał się.
- Co? - zapytałam znowu ze zdziwieniem.
- Nie nic, do siebie mówiłem.
- Okej..
- To jak?Jedziesz ze mną nad to jezioro?
- Tak, jasne.Tylko musisz trochę zaczekać.Wezmę jakieś rzeczy i możemy jechać.
- To czekam.
Wzięłam torbę i wpakowałam na szybko jakiś ręcznik i inne pierdoły, a potem założyłam strój kąpielowy.Cały czas zastanawiałam się o co chodziło Cristianowi i co z tą wiadomością od niego.Ale nie ważne, w końcu uznałam, że jestem gotowa.
- Wskakuj - mówiąc to otworzył mi drzwi do samochodu.
Po upływie nie całych 15 minut byliśmy już nad jeziorem.Miejsce to jest mało zaludnione.Tym lepiej dla nas.Rozłożyliśmy się w cieniu, pod jakimś drzewem.
- Wchodzimy do wody?
- Jeśli chcesz to wchodź, ja sobie chwile poleże. - uśmiechnęłam się, żeby nie było, że go spławiam czy coś.
- W takim razie poleże sobie z tobą.
- To może chodź już do tej wody - zaśmiałam się.
- Tak myślałem - również się zaśmiał.
Zaczęłam pływać.On próbował mnie dogonić, ale nie najlepiej mu to wychodziło.
- Słaby jesteś.
- Przy Tobie każdy wymięka.
- To jasne - zahihotałam.
Spędziliśmy tam 2 godziny, może ponad.W końcu trzeba było się zbierać.
- Wiesz co, przejdę się.
- Dlaczego?Nie wrócisz ze mną?
- Jakoś tak mam ochotę na spacer, samotny spacer.
Ostatnie dwa słowa powiedziałam po to, gdyż wiedziałam, że on będzie chciał pójść ze mną, a wolałam iść sama.
- Skoro chcesz, to do zobaczenia - dał mi buziaka w policzek i poszedł do auta.
Ja natomiast wolnym krokiem szłam przez ulice miasta.
*Neymar*
Siedziałem po drugiej stronie wody, nad którą była Liplit wraz z Tello.
"Czyli z nim jest", myślałem sobie.Gdyby tak nie było nie chodziła by z nim wszędzie.Z resztą o czym ja myślę, ona zna go już chyba ponad rok, a mnie?Mnie zna góra 3 miesiące.Po za tym to chyba lepsza wersja chłopaka dla niej.
Po dłuższych przemyśleniach wybrałem się do parku.Często tam chodziłem, kiedy miałem doła, albo po prostu miałem na to ochotę.Sejfl chyba wpadła na ten sam pomysł, bo siedziała dokładnie w tym miejscu gdzie ja zwykle siedziałem.Trochę się zdziwiłem, że jest już bez swojego towarzysza.Nie podchodziłem do niej, pewnie nie miałaby nawet ochoty i ze mną rozmawiać.Trzeba wracać do domu.
- Ney - usłyszałem jej głos.
Odwróciłem się, a ona podniosła się z ławki.
- Zastanawiałam się dlaczego nie zauważyłam sms'a od Crisa, przeczytałeś go, prawda..?
- Wybacz, nie chciałem.
- W pożądku.
- Jesteś zła, co?
- Nie.
- Nie?
- Nie, dlaczego miałabym być zła?
- Nie powinienem nawet dotykać twojego telefonu, a co dopiero..
- Jest okej - przerwała mi.
- W ogóle to co tutaj robisz? - spytała po chwili.
- Widziałem Cię nad jeziorem.
- Byłeś tam?
- Tak.
- Czy ty jesteś zazdrosny? - uśmiechnęła się szeroko.
- Skądże, Tello nie jest w moim typie.
Liplit zaczęła się śmiać.
- No co? - wyszczerzyłem się.
- A ja jestem w twoim typie?
- Zdecydowanie bardziej.
-------------------------
Jak wam się podoba?
Tak z 10 komentarzy i macie następny, dacie radę! :*
Boskie :) tylko dlaczego tak zakonczylas ? Co bylo dalej ? Pisz szybko next :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dowiesz się w kolejnym rozdziale :D
UsuńZaczynam się zakochiwać w tym opowiadaniu!
OdpowiedzUsuńJejciuu..<3
UsuńCudo , ale zakończyć inaczej nie mogłaś co ? Jak umrę z ciekawości to będzieszmnie miała na sumieniu ;) wpadnijcie też do mnie w między czasie
OdpowiedzUsuńhttp://amoryamistad.blox.pl/2016/01/Rozdzial-16.html
To muszę szybko pisać next żebyś nam nie umarła! :D wpadamy!
UsuńCudo
OdpowiedzUsuń:)
UsuńLudzie naprawde nie mozecie zostawic komentarza :) zeby autorka widziala ze warto to pisac skoro prosila o 10 komentarzy to juz dawno powinny tutaj byc :)
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo! :):* widzę, że ktoś mnie rozumie, po prostu głupio byłoby pisać i publikować coś czego nikt nie czyta :)
UsuńNie ma za co :)
UsuńCzekam na następny :) bardzo dobrze piszesz :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńAww cudowny ❤ czekam na następny ;** & I'll kill u za zakończenie w takim momencie! ❤
OdpowiedzUsuńKochana! ❤
Usuńwłaśnie zaczełem go czytać i coraz bardziej mi się podoba. Pisz następny <3<3<3<3<3<#
OdpowiedzUsuńJejku dziękuję! <3
UsuńDawaj next :) Szybko :)
OdpowiedzUsuńBędzie jak najszybciej :)
Usuńświetnie :)
Usuń