1/05/2016

Rozdział 1


Wstałam rano, jakoś około 6:30.Nie mam pojęcia dlaczego tak wcześnie, bo przecież tak dobrze mi się spało.Poszłam pod prysznic po czym ubrałam się w czarne, strzępione szorty, białą koszulkę, i czarnego full capa z czerwonym motywem.Włosy zostawiłam rozpuszczone oraz zrobiłam lekki makijaż.Ponieważ mieszkam sama, sama też musiałam zrobić sobie śniadanie.Zeszłam na dół do kuchni i zaczełam przygotowywanie śniadania.Postawiłam na tosty i koktajl owocowy.Podczas spożywania posiłku do moich drzwi zadzwonił dzwonek.
- Kogo do mnie niesie o tej porze - powiedziałam sama do siebie.
Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazała się Bruna.
- Hej maleńka - obdarzyła mnie mocnym uściskiem.
- No siemka Bru, wejdź.
Ja wróciłam do jedzenia, a przyjaciółka usiadła na przeciwko mnie.
- Co Cię do mnie sprowadza o tej porze?
- Ej no jak to, nie pamiętasz? - zaśmiała się.
- A o czym niby miałam pamiętać?
- Kurde, dlaczego ty o wszystkim co ważne musisz zapominać? - nadal mówiła ze śmiechem.
- Dobra, dobra mów o co chodzi.
- Dzisiaj wieczorem mamy gale charytatywną głupasie.Z samego rana miałyśmy iść na zakupy po ciuchy, do fryzjera, kosmetyczki i tak dalej, żeby jakoś wyglądać.
- O ja cię gala! - nagle odskoczyłam od stołu zrzucając przy tym talerz.
- Spokojnie, bez zbędnych emocji - hihotała Bru.
- No tak, to ja to posprzątam i możemy się zbierać.
Szybko uwinęłam się ze zbieraniem zbitego talerzyka.Wzięłam torebkę, założyłam air maxy i wyszłyśmy z domu.Była piękna pogoda, jak zwykle z resztą.Do centrum handlowego z mojej willi było dosyć blisko więc zrobiłyśmy sobie mały spacer.Po jakiś 10 minutach byłyśmy już na miejscu.Bruna to totalna zakupoholiczka, więc zanim zaczełyśmy oglądanie sukienek, butów i innych rzeczy, po które tu przyszłyśmy ona musiała polatać po sklepach i nakupować miliony ciuchów.Oczywiście nie ukrywam, że ja też skorzystałam z tego czasu i kupiłam sobie pare nowości, w tym 8 full capów, które tak uwielbiałam.Kiedy wybierałyśmy się po sukienki, spotkałyśmy na swojej drodze Messiego i Bartre.
- Cześć dziewczyny, może pomóc? - powiedział Bartra raczej do Bruny, gdyż była cała obwieszona torbami.
- Nie, nie, dam radę.
- Lipliś, ślicznie wyglądasz - puścił do mnie oczko Leo.
- Masz racje, zdecydowanie lepiej niż ty - zaśmiałam się.
- Idziemy bejbe, musimy kupić te kiecki - oznajmiła moja towarzyszka i skierowała się do najbliższego sklepu.
- Widzimy się na gali - szepnęłam do ucha Messiemu przechodząc obok niego.On tylko się uśmiechnął.
Po jakiś 3 godzinach miałyśmy już wszystko co trzeba.Mi wystarczyła tylko godzina, ale nie tylko ja tu byłam.
Po skończonych zakupach udałyśmy się do fryzjera i kosmetyczki, a potem do mnie, aby przyszykować się na wieczorne wyjście.
- Okej, ja jestem gotowa - powiedziałam.
- To sobie jeszcze trochę poczekasz.
- Że mnie to nie dziwi - włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać pierwszy, lepszy film, w którym nie rozumiałam nic.Może dlatego, że zaczełam oglądać jakoś od połowy, a może dlatego, że po prostu był dziwny.
- Hej, hej kończ już bo za 20 minut powinnyśmy wyjść.
- Podkręce tylko włosy i wychodzimy.
- To ja już powiem Jeckowi, żeby podjerzdżał.
Jeck to mój kierowca, którego bardzo lubiłam.Doskonale się sprawdzał na swoim stanowisku.W dosyć krutkim czasie jechałyśmy już limuzyną.
Auto stanęło, Jeck otworzył nam drzwi i ja wyszłam jako pierwsza.Pod moimi stopami leżał, długi, czerwony dywan, a z każdej strony widać było tylko blaski fleszy i tłum ludzi przekszykujący siebie na wzajem.
W moją stronę kroczył Leo, w bordowym, lśniącym garniturze.Muszę przyznać, że wyglądał bardzo dobrze, ale za nim stał ktoś kto wyglądał jeszcze lepiej, był to Neymar, Neymar Junior.Jego jeszcze nie zdążyłam poznać.Był na gali pierwszy raz.Z tego co wiem nigdy nie chciał na nie przychodzić i wysyłał innego z piłkarzy, dlatego też wszystkich już ich znam.
- Witam, witam - powiedział Messi obejmując mnie w pasie.
- Dobry wieczór - zahihotałam.
- Wchodzimy?
- Jasne
W środku zobaczyłam siedzącą już Brunę w towarzystwie Cristiano Ronaldo, którego tak strasznie nienawidziłam.
Już po chwili okazało się, że to właśnie z nim, Messim i Bruną mam dzielić swój stolik.No cóż jakoś musiałam przeżyć.Po paru minutach uroczystość rozpoczeła się.Krutkie przemówienie, a potem mogliśmy wchodzić na parkiet.


*Neymar*
Po zakończeniu przemówienia podszedłem do mojego kumpla Lionela.Miałem nadzieję, że to obok niego będę siedział, ale niestety przydzielono mi miejsce w jakimś nudnym towarzystwie.
- To Sejlf? - zapytałem.
- Tak, piękna co?
- Ładniejsza niż na zdjęciach, ale do tego pewnie bardzo zarozumiała.
- Nie znasz jej, jest przesympatyczna.Mówię Ci.Chodź to Ci ją przedstawie.
- Może zaraz, ale na razie chciałbym Pana prosić do tańca. - obydwaj zaczeliśmy się zwijać ze śmiechu i jak powiedziałem tak też zrobiliśmy.
Tańczyliśmy całkowicie nie w rytm muzyki, bo była dosyć szybka, a my woleliśmy odtańczyć walca.Od razu wszystkie spojrzenia były zwrócone właśnie na nas.
- Panowie pozwolą, że przeszkodze - z tańca wyrwała nas szeroko uśmiechnięta Liplit.
- Chciałabym prosić do tańca, któregoś z Panów. - wciąż pięknie się uśmiechała.
- Bierz tego - wzkazał na mnie i po chwili zacząłem tańczyć z dziewczyną.
- Zwykle to mężczyźni proszą damy do tańca - powiedziałem
- Mały wyjątek - tu lekko się zaśmiałem.
Może i faktycznie jest miła.Zwykle myślałem, że wszystkie modelki, fotomodelki i te inne to puste lale z zadartym noskiem.W sumie sam nie wiem dlaczego.
- W ogóle to Neymar jestem - przedstawiłem się po skończonym utworze.
- Coś tam kojarzę - zażartowała.
- Liplit, miło mi.
- Mi również, napijesz się czegoś?
- Hmm, niech będzie drink.
- W takim razie zaraz wracam.


*Liplit*
W tym czasie postanowiłam znaleźć Leo, ale on był trochę szybszy.
- Jak leci? - krzyknął mi do ucha, ponieważ muzyka była bardzo głośna.
- O jesteś, wszędzie Cię szukałam.W pożąsiu.
- A gdzie Ney?
- Poszedł po drinki, pewnie zaraz wróci.
- Fajny co?
- Ujdzie - powiedziałam cicho się śmiejąc.
- Tylko ujdzie? - właśnie przyszedł Neymar i udawał zawiedzionego.
- Ja bym cię wyżej ocenił.
Nasz najlepszy piłkarz (pewnie wiecie, że chodzi o Messiego) zaczął się śmiać.
- No cóż, może innym razem ocenię Cię na więcej - wyszczerzyłam się.
- Będę czekał.
- Ej Liplit!Ja już spadam - krzyknęła w moją stronę Marquezine.
- W takim razie też już lecę - powiedziałam do chłopaków.
- Czekaj!Idę z Tobą.
- Cześć wam - przytuliłam Leo, a Neymarowi posłałam delikatny, szczery uśmiech.On odwzajemnił to.
Obie wsiadłyśmy do limuzyny i podjechałyśmy pod moje królestwo.Przez całą drogę rozmyślałam o Neymarze.Jest całkiem niezły.Wysiadając pożegnałam się z Bruną i powiedziałam Jeckowi, żeby odwiózł ją do domu.Od razu zdjęłam buty, rzuciłam się na kanapę i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

-------------------------------

Jest ktoś kto to czyta?Jeśli tak, proszę się ujawnić! :D To na pewno zmotywuje mnie do dalszego pisania :)

6 komentarzy:

  1. Świetny pisz jak najszybciej next

    OdpowiedzUsuń
  2. I dodaj też żeby anonimy mogły pisać bo nie każdy chce się logować

    OdpowiedzUsuń
  3. No nareszcie moge dodac komentarz :) to ja do cb pisalam na meila :) Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybacz :D a next pojawi się już dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się zaczęło <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz :)