Słowa Neymara bardzo mnie zdziwiły, bo przecież tak krótko się znamy.Jednak na Cristianie musiały zrobić duże wrażenie, bo od razu, bez słowa wyszedł z domu Messiego.On krzyczał za nim pytając dlaczego już wychodzi, co się stało, ale ten nic nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami.Wtedy zrozumiałam, że musiałam być dla niego kimś na prawdę ważnym.Oderwałam się z uścisku piłkarza i stanęłam na przeciwko niego.
- Dlaczego to zrobiłeś? - zapytałam chyba z lekkim zdenerwowaniem.
- Widziałem, że nie bardzo masz ochotę z nim gdziekolwiek iść.
- Ale nie musiałeś ta.. - tu mi przerwał.
- Wiem, wiem, że nie musiałem, ale Tello zachowywał się jak byś należała do niego, a widziałam, że tobie się to wcale nie podoba.
Miał rację, ani trochę mi się to nie podobało, ale tak czy siak bardzo lubiłam Crisa i nie chciałam, aby było między nami nie tak.
- Ja już chyba pójdę.
Wiedziałam, że to będzie najlepsze wyjście jeśli wybiorę się już do siebie.Kierowałam się do drzwi, kiedy chłopak złapał mnie za nadgarstek.
- Myślałem, że jednak dzisiaj ze mną zostaniesz - uśmiechnął się do mnie.
- To, że ty tak powiedziałeś nie znaczy, że tak będzie.
Wtedy wyrwałam się z jego uścisku i wyszłam.Tam, pod drzewem stał Tello.
- To ty nie miałaś spędzić dzisiejszego dnia z Neymarem? - zapytał jakby z wyrzutami?
- Nie, nie miałam.Coś sobie chyba ubzdurał.
- Czyli idziesz ze mną - powiedział już ze zdecydowanie większym entuzjazmem niż poprzednio.
No nie, wcale nie chciałam, żeby to tak wyszło.Miałam spokojnie wrócić do domu, a tu kolejny chcę mi w tym przeszkodzić.
Po chwili Cris chwycił mnie za rękę i pociągnął do samochodu.Raczej nie miałam wyboru, po za tym nie chciałam mu sprawiać przykrości.
- Na jaki film chcesz iść? - odezwał się po jakiś 5 minutach ciszy.
- Wszystko mi jedno.
- Komedia?Horror?Romansidło?
- Ostatnie odpada, przecież wiesz, że tego nie lubię - zaśmiałam się.
- No tak, mało kochliwa - również się zaśmiał.
W końcu poszliśmy na komedie.Przez cały seans śmialiśmy się jak głupi.W sumie to nie był taki zły 'los', że byłam z nim w kinie.Dosyć miło spędziłam czas i nieźle się ubawiłam, a jego towarzystwo też mi zaczęło odpowiadać.
*Neymar*
- Ej co się stało?Czemu oni wyszli? - zapytał mnie Leo.
Ja mu wszystko opowiedziałem.
- Ona mnie chyba jednak nie lubi - powiedziałem z lekko zawiedzioną miną.
- Co ty, czemu miałaby Cię nie lubić.Tylko może po prostu za szybko wystartowałeś.
- Wiem, że słabo się znamy, ale zachowałem się tak, bo zwyczajnie chciałem pomóc w trudnej dla niej sytuacji.
- Wiem stary, wiem.
- Dasz mi jej numer?Może uda mi się to jakoś sprostować.
- Jasne, ale wydaję mi się, że nie musisz niczego prostować.
- Może i tak, ale chcę.
Nie wiem czy trochę mi zależało czy chciałem być miły, ale tak czy inaczej kumpel dał mi numer.
- Słuchaj ja się będę już zwijał, widzimy się jutro na treningu.
- To do jutra.
Po tych słowach poszłem do siebie.
*Liplit*
- Dzięki za wspaniale spędzony czas - szeroko się uśmiechnęłam i przytuliłam Tello na pożegnanie.
- Nie odwieźć Cię?
- Przejdę się.
- Nelegam - mówił z uśmiechem na ustach.
- Skoro tak.
Wsiadłam razem z nim i ruszyliśmy.
- Halo nie tędy jedzię się do mojego domu.
- Spokojnie, skoczymy jeszcze do kawiarni, na ciacho.Co ty na to?
- No chyba zdecydowałeś za mnie - powiedziałam z niesmakiem w głosie.
- Tylko się nie złość.
- Nie złoszczę się przeciesz - powiedziałam spokojniej.
- Uff, już się bałem.Jesteśmy na miejscu.Chodź.
Wyszedł i otworzył mi drzwi.Po chwili znaleźliśmy się już w małej kawiarence.Zamówiliśmy dwie szarlotki i sok, dla mnie jabłkowy, a dla niego pomarańczowy.
- To co?Teraz już mogę wracać do domu?
- Teraz już tak - obydwoje cichutko się zaśmialiśmy.
Zostałam bezpiecznie odstawiona do domu, za co bardzo podziękowałam.Chłopak dał mi buziaka w policzek, a ja delikatnie go przytuliłam.
W mieszkaniu czekał na mnie mój pies, Syriusz.Pobawiłam się z nim chwilę, nakarmiłam go, a potem postanowiłam popływać w moim basenie.Mój pupil szybko dołączył do mnie.Kocham go bardzo mocno, jest ze mną odkąd mieszkam sama, czyli od niecałego roku.Przywiązałam się do niego i stwierdazm, że bez niego byłoby pusto.Całkowicie samemu nie mieszka się najlepiej, a taki zwierzak daję tyle radości.Po kąpieli musiałam coś zjeść, bo zawsze po wodzie robię się strasznie głodna.Przeleciałam jeszcze po kanałach w telewizji, ale nie było nic ciekawego, także od razu poszłam pod prysznic, przebrałam się i wskoczyłam do łużka.Przysnęłam już nawet, gdy z pod poduszki usłyszałam wibracje telefonu.Zerknęłam na wyświetlacz i zobaczyłam otrzymanego sms'a od nieznanego numeru.
"Przepraszam za tą całą sytuację, to nie miało tak wyjść.Mam nadzięję, że się nie gniewasz. Neymar :)"
Skąd on ma mój numer?Zastanawiałam się nad tym, ale nie długo bo za chwilę przyszła druga wiadomość.
"Numer dał mi Leo.Nie musisz się dłużej zastanawiać :D"
I skąd on wiedział?Wyczuł mnie.Mówiłam do siebie, w duchu się śmiejąc.
Sama nie wiem dlaczego, ale zapisałam sobię jego numer.Niech będzie.
Odkręciłam się na drugi bok i odpłynęłam.
-------------------------------
Jeżeli ktoś chciałby być informowany o kolejnych rozdziałach, piszcie :)
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ :D
Boskie :) Czekam na next :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję!:)
UsuńCudo i pisz szybko next
OdpowiedzUsuńBędzie jak najszybciej! :D
UsuńŁał! Naprawde masz talent! :))
OdpowiedzUsuń