5/07/2016

Rozdział 14

"Jeden pozostawia po sobie wspomnienia, drugi nie zostawia nic, a trzeci zabiera bliskim całe ich szczęście"   
- Państwo chyba źle zrozumieli mój telefon.Ona się już nie wybudzi.
- Jak to się nie wybudzi?O czym Pani mówi?! - nie wierzyłem w żadne jej słowo.
- Przykro mi..
- Przykro Pani?!
- Nic więcej nie mogę dla Państwa zrobić..
To co mówiła powoli zaczynało do mnie docierać.Zacząłem demolować wszystko.Krzyczeć, kopać każdą napotkaną rzecz.Jednak to ani trochę nie pomagało.
*Messi*
- Ney, proszę opanuj się.
Starałem się we wszelki możliwy sposób go uspokoić, ale jak uspokoić kogoś kiedy w samym sobie buzuje od złości, bólu i cierpienia?Chyba tylko ja wiem jak ważna jest..była dla mnie Lip.
Z kim teraz będę o wszystkim rozmawiał?Z kim teraz będę gadał przez telefon o 2 w nocy, choć widzieliśmy się zaledwie 5 minut temu?Z kim będę chodził do wesołego miasteczka i szczerzył się od ucha do ucha?Komu będę teraz robił śniadania, obiady i kolacje?Kto teraz będzie wykrzykiwał na cały stadion "MESSI" nawet z bólem gardła?Kto będzie wparowywał do mojego mieszkania bez pukania i rozrzucał swoje buty gdzie popadnie?No kto?!...
Tak, pewnie wszyscy myślicie tylko o tym jak cierpi Ney, bo przecież ją kochał i tak szybko ją stracił, ale..to była moja przyjaciółka, osoba którą traktowałem jak sporo młodszą siostrę, której nigdy nie miałem.Znaliśmy się już tak długo, zawsze mieliśmy dla siebie czas, a teraz wszystko się kończy.Idź i żyj bez niej tak jakby nic się nie stało.
- Chcę ją zobaczyć!Chcę do niej pójść! - z transu wyrwał mnie Neymar.
- To nie jest najlepszy pomysł, jesteś w szoku - odpowiedziałem, starając się zachować zdrowe zmysły.
Musze go teraz wspierać, nie myśleć tylko o tym co ja czuje.
- Tak jestem w szoku!Z resztą co ty możesz o tym wiedzieć?!Gówno wiesz!Gówno!Osoba którą kochasz jest tu teraz, oddycha, żyje, Anto tu, jest!A Lip?!Już nigdy z nią słowa nie zamienie!
Zabolało, bardzo.Chociaż wiem, że on nawet nie wie co mówi.Nie jestem zły, nie mógłbym, bo przecież ma prawo do takich słów.Coraz bardziej widzę jak bardzo ją kochał.Zauważałem to już na samym począdku, choć najpierw się z tym zmagał, bo to przecież Neymar.Twardziel, ale wystarczy go bliżej poznać i widać, że ma uczucia jak każdy inny człowiek.
*Bruna*
Gdy tylko usłyszałam to co powiedziała pielęgniarka, wybiegłam ze szpitala.Nienawidzę tego miejsca!Tu właśnie straciłam swoją najwspanialszą przyjaciółkę.Osobę, której ufałam bezgranicznie.Mogłam się z nią śmiać, żartować, bawić, szaleć, tańczyć, ale też i płakać, kiedy była taka potrzeba, szczerze prozmawiać, wyżalić się.Z nią można było wszystko.W tej chwili na myśl mi przyszło, jak będę funkcjonować bez niej.Ktoś inny może powiedziałby, co tam pocierpisz trochę, a za chwilę znajdziej sobie następną koleżankę, ale to nie tak u mnie działa.Takiego kogoś nie da się wymienić, nawet wtedy kiedy już go nie ma.Lubię Anto, Shak, Rafe, Melisse, Chrissy, ale to nie to samo.Liplit była najlepsza!Jedyna w swoim rodzaju.
W końcu zabrałam się z tamtąd i poszłam do domu.Wszyscy ciągle byli jeszcze w tym piekielnym miejscu.Ja natomiast wzięłam całą paczkę chusteczek, wyciągnęłam wszystkie albumy jakie miałam z naszymi zdjęciami, rzuciłam się na kanapę i wspominałam każdą chwilę jaką z nią spędziłam.
*Bartra*
Siedziałem na ławcę obok sali, w której znajdowała się Sejfl i wmawiałem sobie, że to niemożliwe, że to nieprawda, że ona zaraz wstanie i przyjdzie do nas z tym uśmiechem jakim zawsze nas witała.Co jak co, ale to dziewczyna, na którą zawsze można było liczyć.Uwielbiałem kiedy wchodziła na trybuny w koszulce w naszych barwach, szalikiem i kibicowała nam jak nikt inny, uwielbiałem jak siadała obok mnie i mówiła, że i tak jestem świetnym piłkarzem, właśnie wtedy gdy siedziałem na rezerwie i daleko mi było do tego, aby wejść na murawę, doskonale oglądało się z nią filmy, bo przecież lubiliśmy takie same, kopać piłke, budzić ją zimną wodą lub hałasowaniem już o 4 rano, bo przecież mieszkaliśmy zaledwie pare kroków od siebie, i to częste sprawdzanie czy aby napewno zasuneła drzwi.Pomyślałem również o tym jak uratowałem jej życie.Teraz jednak nie byłem w stanie już nic zrobić.
*Neymar*
- Może ja podam Panu jakieś środki uspokajające?To pomoże.
- Nie chcę żadnych środków!Wpóśćcie mnie do niej!
- To w takim stanie nie możliwe.Najlepiej będzie jak opóści Pan ten budynek.Panowie, proszę go stąd zabrać.
- Nigdzie nie idę!
- Uspokój się, wrócisz do domu, odpoczniesz - mówił Pique.
- Odpoczne?!Chyba sam w to nie wieżysz..
Wreszcie dałem zaprowadzić się do domu.
- Idzcie już - powiedziałem oschle.
Chciałem jak najszybciej pozbyć się kolegów i po prostu zostać sam.
- Zostanę z tobą - odparł Leo.
- Chcę zostać sam, czego ty nie pojmujesz?!
- Leo chodź.. - wyszeptał Geri.
- Tak? Żeby jeszcze sobie coś zrobił?
- Nie jestem małym dzieckiem! Nie martw się o mnie.
- No wynoście się! - krzyknąłem.
- Okej.. Już idziemy..
*Messi*
Strasznie obawiałem się tego co zrobi Ney po naszym wyjściu, przecież nie każdy grzecznie położy się spać po czymś takim. Dlatego też nie chciałem go zostawiać samego.Gdyby jeszcze on sobie coś zrobił to chyba bym nie przeżył.Z resztą sam już nie wiem czy ja w ogóle jeszcze żyje.
Stwierdziłem, że nie będę wracał do domu.Przejdę się trochę, lepiej żebym był w pobliżu.Po godzinie uznałem, że wystarczy mu już samotności.Zapukałem do jego drzwi i czekałem aż otworzy, albo chociaż się odezwie.Minęła minuta lecz nie doczekałem się ani jednego ani drugiego.
"Wchodzę" - pomyślałem sobie.
Moim oczom ukazały się puste szkła, oczywiście po alkocholu, część rozbita, część nie, a na kanapie leżący Neymar z butelką wódki.Czemu mnie to nie dziwi?
- Wstawaj - podniosłem go.
- Czego? - odrzekł ledwo słyszalnym głosem.
Był kompletnie pijany.
Poszedłem do kuchni, wziąłem wodę i wylałem mu ją całą na twarz.
- Popierdoliło Cię?!
- Zrobie Ci coś do żarcia i trochę tu ogarnę..
Ten mi już nie odpowiedział, a upił łyk trunku.Wyrwałem mu go i wylałem do zlewu.Jak zwykle szukał ratunku w alkocholu.To najgorsze co może być.W taki sposób można się tylko uzależnić.
- Idź pod prysznic co?
Na począdku trochę się spierał lecz w końcu udał się do łazienki.Ja w tym czasie posprzątałem odrobinę, zrobiłem coś na szybko do jedzenia i gorącą herbatę.
- Siadaj, jedz.
Po posiłku zasnął z głową na blacie.To nawet dobrze, jest szansa, że obudzi się trzeźwy.Zabrałem mu kubek z ręki i usłyszałem dzwonek.
- Widzę, że pomyślałeś o tym samym.. - powiedział Bartra stojący obok Bruny.
- Wchodźcie.Ney właśnie zasnął.Nieźle się schlał, ale to przecież norma.
- Nie mieliśmy co ze sobą zrobić..Pomyślałam, że przejdę się do Marca, a potem skierowaliśmy się tutaj..
- Ja miałem dokładnie to samo, szwędałem się po parkach, aż doszedłem tu - dodałem.
- Jak się trzyma? - spytała.
- Jak widać.
- No tak..
- Właściwie chodź Marc, pomożesz mi go przenieść.
Zanieśliśmy go do jego pokoju i ułożyliśmy na łóżku.Spał jak zabity, bo nawet się nie ruszył.
- Hmm nasze zdjęcie - powiedział unosząc ramkę - Z Liplit.
- Oo pamiętam!To z plaży, kiedy Ney ją wpakował do wody - zaśmiałem się.
- Ale laski miały wtedy stracha - również mi zafturował.
- A pamiętasz tą dziennikarkę??
- Jak mógłbym zapomnieć!Mam chyba jeszcze ze trzy numery tej gazety.
- To był hit.
Westchneliśmy obaj, tak jakbyśmy w tym samym czasie przypomnieli sobie, że mówimy o czymś co już nigdy więcej się nie powtórzy.
- Chodźmy do Bru - powiedziałem.
Opuściliśmy pomieszczenie i zeszliśmy na dół, zostawiając tam śpiącego chłopaka.
- A ty jak się czujesz? - kontynuowała naszą wcześniejszą rozmowę.
- Staram się być lojalnym i nie naśladować Neya, w końcu ktoś musi się nim jakoś "zająć", ale psychicznie jest krótko mówiąc źle.
- Dlaczego to się musiało tak skończyć? - zapłakała dziewczyna.
- Zapłaci za to.
- Marc, proszę nie rób już więcej głupstw.Nie pogarszaj sytuacji.
- Bruna ma racje.To nic nie da.
- To okropne, kiedy jej serce dalej bije, wciąż oddycha, ale już nigdy się nie wybudzi.Tak jakby była pogrążona w jakimś wiecznym śnie.
- Ja właśnie tak próbuję to sobie tłumaczyć, że będzie spać, ciągle spać i śnić o czymś miłym.Może o nas, może o przyszłości.
- A jej rodzice?!Zamiast interesować się własną córką zajmują się tym mordercą! - zmienił temat Marc - Chętnie napił bym się razem z Neyem.
- A w ogóle co z Anto?
- Jest razem z Shak, Gerard z nimi jest.
- To dobrze, teraz musimy trzymać się razem.
Następnego dnia pszyszykowałem śniadanie i poszedłem obudzić Da Silve.Nasi przyjaciele poszli do siebie późno w nocy.Chyba dobrze nam zrobiła taka szczera rozmowa.
- Co tu tutaj robisz?
- Nie pamiętasz?Odwiedziłem Cię wczoraj wieczorem.Spiłeś się.
- Przepraszam..
- W pożądku.Treningu dzisiaj nie ma, Enrique odwołał je do końca tygodnia.Na dłużej sobie nie możemy pozwolić..Zaraz następny mecz.
- Nie chcę grać.
- Wiem, że nie chcesz, ja też nie chcę, ale musimy.Z resztą powinniśmy starać się żyć jak przedtem, bo inaczej nigdy się od tego nie uwolnimy.
- Mówisz tak żeby dać mi nadzieję czy naprawdę tak myślisz?
- Ja..
- Pytanie retoryczne - przerwał mi - Wiem poco to robisz.
- Posłuchaj, ja wiem, że jest ciężko, bo przecież jestem w tej samej sytuacji i ty dobrze wiesz, że zarówno dla mnie jak i dla Ciebie Lip była kimś naprawdę ważnym..ale po jakimś czasie trzeba się otrząsnąć.Próbuję się z tym oswoić, wiesz.
- A jeśli ja się z tym nigdy nie oswoję?
- Kiedyś będziesz musiał.
- Powiedz mi, dlaczego ja tak szybko muszę tracić osobę na której mi zależy?Ja jeszcze nawet nie zdążyłem powiedzieć jej o tym co do niej czuje, a jej już nie ma..
- Widzisz, nie każdy ma kolorowo w życiu i akurat ty powinieneś doskonale o tym wiedzieć.
- Mam kasy jak lodu, sławe, ale co mi po tym gównie jak nie mogę mieć normalnego, szczęśliwego życia?!
- Może zjedzmy te naleśniki, bo wystygną.
- Dzięki..nie jestem głodny - powiedział cicho, odszedł od stołu i poszedł na taras.
- Chciałbym pójść do jej mieszkania - zaczął, kiedy wyczuł moją obecność.
- Mam klucze.
- Wróć do domu, do Anto.Poradzę sobie, nie jest aż tak źle.
Widać było, że znowu chciał zgrywać odważnego i nieugiętego, ale tego mi nie wmówi.Łamie się teraz jak nikt po utracie jednej dziewczyny, a jeszcze niedawno był poglądu, że za dziewczyną się nie płacze.
- Nie jest źle...Masz rację, źle to będzie jak już wyjdę.Co znowu będziesz pił?Czy teraz może coś gorszego?
W tej chwili już podnosiłem głos, bo nie mogłem znieść tego jak on "radzi" sobie z problemami.
- Dam radę.Pomyśl też o sobie.Nie jestem małym dzieckiem.
- Tak nie jesteś, potrafisz być odpowiedzialny za kogoś, tylko za siebie nie potrafisz.Troszczyłeś się o nią, opiekowałeś, martwiłeś, ale ty sam siebie nie interesujesz!Niszczysz się!Jak będziesz cały czas chlał i nie tylko, to w końcu siebie zniszczysz i ty wiesz o czym mówię!
- Ja już się zniszczyłem.
- Ney nie!Kiedyś byłeś jaki byłeś ale wyszedłeś z tego!Jesteś inny!
- Byłem inny.Kiedy ona była.
- Więc bądź taki, zrób to dla niej, pomyśl, że to dla niej.Ona nie chciałaby, żebyś się stoczył, żebyś był taki jak przedtem.
- Nie wmawiaj mi takich rzeczy!Ona nawet nie wiedziała jaki byłem wcześniej!Myślisz, że mogłaby pokochać jakiegoś zapatrzonego w siebie idiote z samymi nałogami i kobieciarza, który sprowadzał sobie panienke na jedną noc, a potem kazał jej spieprzać?!Nie, nie mogłaby!Nikt by nie mógł.
- Nie!To jest twoja przeszłość!Ty się zmieniłeś, naprawdę się zmieniłeś...
- Przeszłość, przeszłość o której niemiałbym odwagi jej powiedzieć.
- Ona by to zrozumiała..
- Zrozumiała, raczej nie.Z resztą jakie to ma teraz znaczenie?Jej już nie ma!
- Ale ty jesteś i masz być dalej tym samym człowiekiem - poklepałem go po ramieniu.
- Łatwiej byłoby mi gdybym był bezuczuciowym, złym...Idź już.
- Łatwiej to nie znaczy lepiej.


--------------------------
Jak myślicie, Neymar sobie poradzi?A Leo?Bruna?Marc?Reszta?
Czekam na komentarze :)

18 komentarzy:

  1. Popłakałam się 😭
    Wpadnij do mnie http://amoryamistad.blox.pl/html
    http://elamoresciego.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju aż tak?;( <3
      Cztam oba, informuj mnie o nowych rozdz, byłoby supi :*

      Usuń
  2. Ja tam liczę na to ,że nie będą musieli sobie z tym radzić bo ona się obudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jej smutny jak cholera :/ ale troszkę krótki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, musiałam go niestety skrócić z pewnego względu i wyszedł jaki wyszedł ;/ Przepraszam :)

      Usuń
  4. Ojeju ;c Mam nadzieję, że się obudzi <3 Pięknie :*
    zapraszam do siebie :)
    http://meencantaneymar.blox.pl/2016/05/3.html

    OdpowiedzUsuń
  5. O jeju. Czemu to się tak skończyło. Muszą sobie poradzić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku dlaczego tak zrobilas???;( poplakalam sie ;( musza sie wspierac i poradza sobie :* <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczę na to, że się wybudzi. Proszę!

    OdpowiedzUsuń
  8. BAfhrkgvut jak ja kocham to jak piszesz! ♥ Robisz to w taki niebanalny sposób taki...ughh nie da się opisać..♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku jaki smutny🔫😭😭😭 Ona ma się obudzic bo nie przeżyje😭🔫

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam na następny, już niedługo ;**

      Usuń
  10. http://magiajestwbarcelonie.blogspot.com/2016/05/rozdzia-18.html- Zapraszam do siebie :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz :)